W Stambule kotów jest dużo, bo miasto od dawna działa na zasadzie „wspólnego domu”: koty są wolne, ale jednocześnie akceptowane i często dokarmiane przez mieszkańców. To tworzy prosty efekt: gdy zwierzę ma jedzenie, wodę i bezpieczne zakamarki, łatwiej przetrwa w mieście i jest go po prostu więcej.
Drugi powód to historia i praktyka. W czasach, gdy duża część zabudowy była drewniana, a portowe miasto przyciągało gryzonie, koty były realnie potrzebne jako „naturalna ochrona” przed myszami i szczurami. Ten stary układ „miasto + koty” utrwalił się kulturowo.
Trzeci element to tradycja społeczna i religijna, w której koty są traktowane jako zwierzęta „czyste” i mile widziane (nawet w pobliżu miejsc kultu). To nie oznacza, że każdy mieszkaniec jest opiekunem, ale ogólny odruch „nie przeganiać” ma znaczenie.
Czwarty powód to opieka miejska i wolontariat: Stambuł ma system działań wobec zwierząt bezdomnych (szczepienia, kastracja, leczenie, opieka) realizowany przez jednostki samorządowe w ramach przepisów. To nie rozwiązuje wszystkiego, ale pomaga utrzymać współistnienie zamiast masowego „usuwania” zwierząt