Stambuł działa inaczej niż reszta Europy, bo nie powstał „obok” wielkich szlaków, tylko dokładnie na ich przecięciu. To miasto stoi na Bosforze, czyli w miejscu, gdzie Europa styka się z Azją, a jednocześnie spotykają się dwa światy morskie i handlowe. W wielu europejskich miastach woda jest dekoracją albo granicą. W Stambule jest kręgosłupem: Bosfor wyznacza rytm miasta, łączy i dzieli jednocześnie, a przez to wpływa na to, jak powstają dzielnice, gdzie koncentruje się życie, praca, transport i prestiż.
Drugi powód to historia. Stambuł (dawniej Konstantynopol) przez długie wieki był jednym z najważniejszych centrów politycznych regionu. Miasto nie ma mentalności „peryferii”, tylko miejsca, które przyzwyczaiło się do roli stolicy i do bycia obserwowanym przez świat. To widać w skali architektury, w sposobie, w jaki miasto opowiada o swojej przeszłości, ale też w tym, jak szybko zmienia się przestrzeń miejska. W Stambule historia nie jest oddzielną „atrakcją”; ona przenika codzienność, bo warstwy epok stoją na sobie: obok zabytków jest nowoczesny biznes, obok dawnych dzielnic są nowe osiedla, a obok tradycyjnych zwyczajów pojawiają się globalne nawyki dużej metropolii.
Trzeci element to gospodarka i tempo. Stambuł nie żyje tylko z turystyki. To wielki organizm usługowy i handlowy: logistyka, handel, gastronomia, produkcja, finanse, rynek nieruchomości, kreatywne branże. Kiedy miasto jest tak duże i tak „w ruchu”, zaczyna działać inaczej niż uporządkowane, bardziej jednorodne miasta europejskie. Kontrasty są tu częścią struktury: bogate i zwykłe dzielnice, spokój i hałas, tradycja i nowoczesność często istnieją bardzo blisko siebie. To daje niesamowitą energię, ale też sprawia, że bez kontekstu miasto bywa trudniejsze do zrozumienia.
I wreszcie: Stambuł nie ma jednej twarzy. Europejskie miasta często dają się streścić jednym centrum i kilkoma ikonami. Stambuł jest wielowarstwowy: jest Stambuł historyczny, Stambuł biznesowy, Stambuł nad wodą i Stambuł na wzgórzach, Stambuł spokojny i Stambuł chaotyczny. Każda część ma własny rytm, język gestów, lokalne przyzwyczajenia i inną atmosferę. Dlatego ktoś może być tu kilka dni i zobaczyć „ładne miejsca”, a jednocześnie nie poczuć, jak działa miasto jako całość.